VII NZL w Lesznie - ogólnopolski zlot landkitingowy

Awatar użytkownika
Regis
Administrator
Posty: 4910
Rejestracja: wtorek, 3 października 2006, 21:26
kite: Rapace
buggy: kajtkowy handmade
Tel.: 504712163
Lokalizacja: Legionowo
Kontaktowanie:

Re: VII NZL w Lesznie - ogólnopolski zlot landkitingowy

Postautor: Regis » wtorek, 15 października 2013, 18:14

Kilka słów podsumowania z mojej strony do przeczytania tu:
VII NZL w Lesznie

Zippo
Posty: 41
Rejestracja: piątek, 16 sierpnia 2013, 14:37
Tel.: 606 635 993
Lokalizacja: Będzin

Re: VII NZL w Lesznie - ogólnopolski zlot landkitingowy

Postautor: Zippo » środa, 16 października 2013, 12:32

Siemka,
zdjątka ode mnie do pobrania na:
https://www.facebook.com/LATAWKIpl/photos_albums
Ostatnio zmieniony środa, 16 października 2013, 13:35 przez Zippo, łącznie zmieniany 1 raz.

Zippo
Posty: 41
Rejestracja: piątek, 16 sierpnia 2013, 14:37
Tel.: 606 635 993
Lokalizacja: Będzin

Re: VII NZL w Lesznie - ogólnopolski zlot landkitingowy

Postautor: Zippo » środa, 16 października 2013, 13:34

s!wy pisze:Myślę że właśnie Tu jest miejsce na takie rady tak więc proszę się nie krempować tylko pisać !! :)
S!wy jeśli tak uważasz to jadę z koksem, choć nia bardzo chciałem poruszać ten temat tutaj, ale jeśli tak uważasz.

A więc ogólnie nie mam żadnych zastrzeżeń, żeby nie było :) że się czepiam. Jednak biorąc pewnego typu doświadczenie w podobnego typu spotkaniach w sportach extremalnych (wspinaczka), zabrakło paru aspektów w strefie bezpieczeństwa. Widziałem kilka sytuacji które skończyły się szczęśliwie, ale mogło być różnie. Na szczęście nic złego się nie wydarzyło i oby tak zawsze było.
Pomimo tego, że zlot był nie oficjalny jako organizatorzy powinniście zapewnić 100% bezpieczeństwa i być przewidywali co może się wydarzyć (nie musi oczywiście), ale jeśli już miało by się coś wydarzyć to musicie zdawać sobie sprawę iż pomimo waszego regulaminu, w większości będziecie Wy odpowiadać za jakikolwiek wypadek. Nie chce mi się tu rozpisywać co jak i dla czego. Wiadomym, że wszyscy tam przyjeżdżamy dobrze się bawić, ale jak by się stał jakiś poważniejszy wypadek to poszkodowany, może (nie musi) szukać winowajcy w Was jako organizatorach i wyszukiwać dziury w całym by ktoś pokrył jego leczenie, w najgorszym wypadku dożywotnie odszkodowanie.

Chcecie promować ten sport wśród ludzi którzy jeszcze nie wiedzą co się z czym je, przybywają więc na zlot popatrzeć, chcą też spróbować pierwszy raz popuszczać latawiec.
Widziałem sytuację gdzie pacjent wszedł na spot bez kasku i dostał z góry latawcem. Ścięło go z nóg pomimo jego wagi ok.140 kg, był w niemałym szoku i z uśmiechem kiedy wstał z szerokimi oczami, powiedział "nie zdawałem sobie sprawy, że to taka siła", a potem dodał: "dziś mnie już nic nie zaskoczy, wcześniej dostałem linkami po szyji, więc jest mi to wsio rad no".
Myślę, że nie było by mu wsio rad no jak poszedł by mu kręgosłup, albo przecięło by mu skórę
Z tego co wiem nic nie wiedział na temat regulaminu i zachowania na spocie. I to nie było by jego winą, jako jego bezmyślność.
Ktoś nie dopilnował tego, że on znalazł się tam gdzie nie powinno go być.
Do czego dążę:
- brakło osób dbających o to by takie sytuacje się nie zdarzały, nie wiem jednej-dwóch, by miały oczy dookoła głowy
- by widząc podobną sytuację goniły osoby które nie powinny być na spocie, dopytywały, czy podpisali regulamin, np. że nie mają kasku i nie mogą przebywać na spocie itp., czy każdy z użytkowników wchodząca na spot posiada ubezpieczenie itp.
- to samo z użytkownikami spotu, były osoby które jeździły i nie miały kasku - sami wiecie że to nie rozważne, ktoś też powinien im zwracać uwagę, ale nie w sensie "po koleżeńsku - gdzie masz kas !!!" tylko zjeżdżaj ze spotu i wróć jak założysz kask
- bo w razie wypadku, urazu znam sytuacje, że koleżeństwo kończy się na etapie jeśli chodzi o pociągnięcie kogoś do odpowiedzialności za wyrządzone szkody
- powinien być ktoś kto w razie "W" udzieli pierwszej pomocy do przyjazdu karetki, zabezpieczy wypadek itp

Nie wiem wszystkiego i może mieliście to w pełni opracowane i może to wszystko mieliście i byliście na to w razie "W" przygotowani.
Chciałem tylko zobrazować Wam w dobrej wierze, żeby pewne aspekty spełnić -zapewnić na przyszłość, kolejne spotkania. A może tylko wprowadzam nie potrzebnie zamieszanie??? Sam nie wiem, oceńcie.

Awatar użytkownika
andrzej
Kiter
Posty: 467
Rejestracja: środa, 25 października 2006, 09:23
Tel.: 000 000 000
Lokalizacja: łódz
Kontaktowanie:

Re: VII NZL w Lesznie - ogólnopolski zlot landkitingowy

Postautor: andrzej » środa, 16 października 2013, 21:56

witam szkoda że na żadnym zdjęciu mnie nie ma :doh: a co do kasku to jak ktoś ma ochotę jeździ w kasku niech jeździ

Przemo
Ogarnięty kiter
Posty: 1138
Rejestracja: wtorek, 14 lipca 2009, 13:02
kite: Rapace Condor 8,10,12
decha: MBS Pro 90
Lokalizacja: Płońsk koło Warszawy
Kontaktowanie:

Re: VII NZL w Lesznie - ogólnopolski zlot landkitingowy

Postautor: Przemo » czwartek, 17 października 2013, 07:41

Kolego, nie ma czegos takiego jak ma ochote lub nie. Propagujmy bezpieczny landkiting. Ja nigdy nie odpalilem kajta bez kasku. Mialem kilka gleb, gdzie kask mi uratowal glowe a ostatnia skonczyla wizyta na pogotowiu, bo nie moglem krwawienia opanowac. Wiem, ze nie ten dzial ale nie ignorujmy kasku !!!!!!

Awatar użytkownika
andrzej
Kiter
Posty: 467
Rejestracja: środa, 25 października 2006, 09:23
Tel.: 000 000 000
Lokalizacja: łódz
Kontaktowanie:

Re: VII NZL w Lesznie - ogólnopolski zlot landkitingowy

Postautor: andrzej » czwartek, 17 października 2013, 09:25

a to po to jest ten kask przypięty do torby od latawca :ok:

Awatar użytkownika
asesino
Ogarnięty kiter
Posty: 1375
Rejestracja: wtorek, 18 grudnia 2007, 03:28
Tel.: 000 000 000
Lokalizacja: WROCŁAW, KARSKO,BERLIN
Kontaktowanie:

Re: VII NZL w Lesznie - ogólnopolski zlot landkitingowy

Postautor: asesino » czwartek, 17 października 2013, 14:36

Ehh... Ja chyba jestem liberałem. Sory, ale nikt mi nie będzie mówił, czy mam skakać w kasku czy bez.

Zrobię sobie kuku, to na własne życzenie, za własne pieniądze będę się leczył, i nie chcę żeby ktoś inny mówił mi co jest dla mnie bezpieczne, a co nie.

Sam chcę podejmować decyzje i sam brać za nie odpowiedzialność.

Skaczę 5 lat z hakiem, i ni razu nie trafiłem głową w ziemię. Wiem kiedy jest niebezpiecznie, i owszem (!) zdaża mi się skakać w kasku, wtedy gdy uznam to za niezbędne.

Dla mnie powerkiting jak na tym filmie, to bieganie z gołą klatą jak dziki i sadzenie skoków na rejsowym kajcie, aż ślinka cieknie- to jest to co mi się podoba, a nie kask, ochraniacze i 4m latawiec.



(już piana cieknie mi z pyska...)

Dla mnie powerkiting jest jak Parkour.

Widzieliście parkourowców z kaskami na głowach?

Ori jest powerkitingowcem, i zawsze skacze w kasku- no i luz. Nie mam problemu z tym że ktoś skacze w kasku. Mam problem dopiero gdy ktoś mówi drugiemu co ma robić, bo ON WIE LEPIEJ

:zal:

Teraz podzielcie moje oburzenie na 4, bo piszę w afekcie.

Awatar użytkownika
sylwio11
Kiter
Posty: 135
Rejestracja: sobota, 11 sierpnia 2012, 22:19
kite: Venom16,F-One bandit9 Apex 7,5
decha: dwie deSki
buggy: WRW
Tel.: 501405538
Lokalizacja: niepołomice-dortmund
Kontaktowanie:

Re: VII NZL w Lesznie - ogólnopolski zlot landkitingowy

Postautor: sylwio11 » czwartek, 17 października 2013, 15:00

Popieram ,,Zippo'' co do tego że na przyszłość pasowało by wyznaczyć ze dwie osoby które utrzymają porządek i nie czepiał bym sie tu tylko nowych ale starsi bywalcy- mimo wcześniejszego apelu na forum pozostawiali latawce na środku lotniska !!!

Zippo
Posty: 41
Rejestracja: piątek, 16 sierpnia 2013, 14:37
Tel.: 606 635 993
Lokalizacja: Będzin

Re: VII NZL w Lesznie - ogólnopolski zlot landkitingowy

Postautor: Zippo » czwartek, 17 października 2013, 22:17

Drodzy użytkownicy różnych odmian tego pięknego sportu latawcowego.
Nie chcę nikogo urazić tym co napisałem wcześniej. Nie chciałem tego poruszać na forum akurat w tym temacie, uważam, że to powinno być skierowane osobiście do organizatorów zlotu. Jednak priv tutaj nie działa, a S!wy pisał bym się nie krępował więc walnąłem moje powyższe spostrzeżenia. Nic nie mam do nikogo i tak naprawdę niech każdy robi co chce i jak chce. Chciałem tylko dać organizatorom do myślenia. Nie chce wszczynać tutaj niepotrzebnej gadki która odbiegnie od powyższego tematu zadowolenia użytkowników, jak również mnie z dobrze zorganizowanego zlotu i skończy się na podobnych postach typu Asesino. Więc Panowie jeszcze raz powtarzam jak to mawiał Jurek Owsiak - RÓBTA CO CHCETA !!! Nadmieniam, że ja nie mam jeszcze raz żadnych pretensji bo wszystko było super. Chciałem się wcześniejszym postem podzielić tylko moimi spostrzeżeniami i nie chciał bym by było to potraktowane jako jakieś moje zażalenia.

Odniosę się tylko jeszcze do postu Asesino trochę w innym wymiarze. A więc:
Wspinam się od kilkunastu lat, również zaczynałem samemu, albo pod okiem trochę więcej ode mnie doświadczonych kolegów, nie robiłem jednak żadnego kursu. Kiedy jeżdżę na skały nie posiadam ubezpieczenia, robię to co robię na własną odpowiedzialność. Staram się uprawiać ten sport rozważnie.
I choć nie raz rutyna, albo rozproszenie podczas przygotowania się do wejścia już w skałę mnie zgubiła to ciesze się, że stąpam jeszcze na dwóch nogach. Nie raz zdarzyło mi się źle założyć uprząż, zagadując się z kimś, nie zabezpieczyć pasa w uprzęży, a co gorsza źle zawiązać ósemkę.Pomimo mojego doświadczenia. Nigdy natomiast nie rżnę chojraka jak ktoś zwróci mi uwagę, że źle założyłem uprząż, albo źle się przewiązałem - np. że ja to się wspinam od kilkunastu lat i jak ty mi możesz uwagę zwracać że ja coś źle zrobiłem, przecież widzę itp. - tylko jeśli już to się zdarzy to dziękuję za czujność. Tak w tym sporcie akurat jest, że nie wspinamy się sami tylko z partnerem. A i w okół jest pełno ludzi czy to na skałach czy to na sztucznej ścianie. Więc mamy to wyczulone i staramy się wyuczać takich nawyków wśród kolejnego pokolenia, aby nie patrzyli tylko na siebie, ale również i na innych. Nie raz właśnie w taki sposób udało się zapobiec wypadkowi, a w najlepszym wypadku uratowało komuś życie.
Odnosząc się do sportu wspinaczki, czy to do sportów z tego forum - po za tego typu imprezami, czyli samemu gdzie tylko dusza zapragnie - to naprawdę RÓBTA CO CHCETA.
Ale odnosząc się np. do imprezy, to dla mnie takie zachowanie np. jak Asesino nie jest w porządku do osób które ten zlot organizują. (mowa o tym jak byś Asesino miał takie podejście będąc na zlocie i sypał tego typu tektem). Do czego dążę.

Jestem również operatorem ściany wspinaczkowej i tam to się dopiero dzieją, rzeczy. Jest dokładnie tak jak opisałem powyżej. Ja jako operator dbam o bezpieczeństwo na ścianie, by nikomu się nic nie stało. Oczy muszę mieć dookoła głowy i bez względu czy to znanych mi doświadczonych wspinaczy, którzy wygrywają zawodu i są w czołówce wspinaczy w Polsce jak również i za granicą, czy to osoby początkujące zwracać na nich uwagę. Dla mnie nie może tu być wyjątków, muszę zerkać każdemu na ręce, czy się dobrze przewiązał, czy dobrze założył uprząż, czy dobrze przełożył linę przez przyrząd asekuracyjny, czy nie wspina się za wysoko bez liny (czyli nie przekracza wysokości wyznaczonej czerwoną linią) itp. Uwierzcie mi, ludzie doświadczeni popełniają te same błędy co ludzie początkujący. Początkujący ze strachu jeszcze 10 razy się sprawdzi - ale, jeśli są jakieś błędy to raczej wynikają z braku doświadczenie, boją się również zapytać kogoś z boku doświadczonego czy np. dobrze się przewiązali i ryzykują podejmując dalsze działanie - czyli wspinaczkę.
Natomiast doświadczeni gubią się przez rutynę, rozproszenie typu: robiłem już to setki razy i podczas rozmowy ze znajomym nie zauważyłem że się źle przewiązałem, zapomniałem się również skontrolować, wlazłem na ścianę i nagle - jeeeebbbbbb.
Więc uważam, że taka osoba jak ja, tzw. operator ściany (dbający o bezpieczeństwo) jest potrzebna i na ścianie jak i na takim spocie, oczywiście mówię o zlotach.
Co gorsza nie raz jako początkujący operator, jak zwróciłem komuś doświadczonemu uwagę, że coś źle zrobił, dostałem teksty właśnie typu: nie mów mi co mam robić, ty wiesz kim ja jestem, wspinam się już tyle czasu i jeszcze mi się nic nie stąło itp.
Ale mnie tak naprawdę g**** obchodzi kim on jest, mnie obchodzi co on robi i jak to robi. Bo przy wypadku na pierwszy strzał idzie jako osoba odpowiedzialna za wypadek właśnie operator ściany, który jest na hali i to on odpowiada za to, że nie zapobiegł w żaden sposób wypadkowi. Dopiero następnie jest brany pod uwagę właściciel obiektu itp., a potem wszyscy do kupy, byle znaleźć winnego i odpowiedzialnego za zaistniałą sytuację.
Wiadomym jest, że nad wszystkimi nie zapanujemy,ale jesteśmy tam po to by zminimalizować ryzyko wypadku !!! A wypadki zdarzają się różne, np. na moją koleżankę spadła osoba która wspinała się bez liny w zakresie wysokości jeszcze akceptowalnej i uszkodziła jej kręgosłup. Ona już nie może się wspinać. Na szczęście po ciężkiej rehabilitacji może chodzić. Inny przykład wypadku który skończył się tragicznie, podczas przygotowania do wspinaczki (zakładanie uprzęży, przewiązanie węzła, założenie butów) doświadczeni wspinacze zagadali się popychając pierdoły i śmiejąc się do rozpuku, jeden z nich zapomniał się do końca przewiązać. Wszedł na 15m ścianę i kiedy kończył drogę odpadł. Pomimo grubych materacy które znajdują się pod ścianą, upadek nie zakończył się szczęśliwie, złamany kręgosłup, połamane gnaty, wstrząs mózgu i śpiączka.
Zastanówcie się teraz proszę Wszyscy czy w naszym sporcie (piszę w naszym choć jeszcze nie mam latawca, ale mam nadzieję, że niebawem :] ) może dojść do jakiś tragicznych wypadków podobnego typu, albo raczej powiem z podobnymi tego typu urazami. I odpowiedzcie sobie sami drodzy użytkownicy Zlotu, wspólnego korzystania ze spotu (ale rym :] ), czy ja pierdzielę bez sensu. Może i tak, może i nie. Nie mnie to oceniać.
Nie chce mi się wypisywać sytuacji i przedstawiać argumentów co dzieje się dalej po tego typu zdarzeniach, jak wyglądają sprawy w walce z osobami które walczą o odszkodowanie za stały uszczerbek na zdrowiu (gorzej dożywotnie odszkodowanie) i zadość uczynienie za poniesione straty za leczenie, za kalectwo na całe życie czy to ze swojej winy czy z winny innych użytkowników tego sportu jakim jest wspinaczka, czy właśnie ten sport, albo jeszcze inny. I choć każdy podpisywał regulamin i miał się z nim zapoznać, jak również my na ścianie wspinaczkowej też sprawdzamy wiek osoby wchodzącej na ścianę (18 lat, poniżej za pisemną zgodą rodziców), każdy nowy użytkownik podaje wszystkie dane i wypełnia formularz, że zapoznał się wcześniej z regulaminem, że będzie przestrzegał jego zasad i że zdaje sobie sprawę iż uprawia sport extremalny i wspina się na własną odpowiedzialność to wierzcie mi, nie zwalnia to właściciela w razie wypadku od tego by udowodnić, że wypadek nie zdarzył się z przyczyn innych niż błąd użytkownika.
Po prostu będąc na zlocie wyobraziłem sobie podobne sytuacje, które już znam trochę z życia. I tak naprawdę to mnie to, jak powiedział Pan który dostał w czapę latawcem i linkami po szyi "mnie to WSIO RAD NO".
Tylko tak naprawdę jak by mi to było "wsio rad no" to bym nie poruszył takiego tematu, nie chciało by mi się łamać palce na klawiaturze pisząc ten poemat.

Chciałbym wierzyć, że przeanalizowanie tego przez organizatorów co napisałem i zastanowienie się nad tymi aspektami które poruszyłem być może jeszcze innymi, oraz wdrożenie ich przy kolejnych zlotach pozwoli nam jako użytkownikom spotu czuć się choć trochę bezpieczniej. Myślę też, że sami czuli by się lepiej wiedząc, że dołożyli wszelkich starań ze swojej strony by każdy wrócił cały i zdrów do domu i że za kolejny raz spotkamy się znów. Że w razie "W" nie będą się tłumaczyli przed różnego rodzaju organami, że wypadek który np.miał miejsce nie nastąpił z niedopełnienia czegoś jako ze strony organizatorów zlotu.
Mam nadzieję, że nie zwiesicie na mnie wszystkich psów za to biadolenie :-[, ale myślę, że ja ze swojej strony na ten temat nie mam już nic więcej do powiedzenia, więc temat dla mnie zostaje już wyczerpany i zamknięty.

Pozdrawiam jeszcze raz organizatorów, i wszystkich uczestników Zlotu, a szczególnie tych których poznałem osobiście.

adrian13
Kiter
Posty: 126
Rejestracja: sobota, 12 marca 2011, 23:54
Tel.: 000 000 000
Lokalizacja: londyn

Re: VII NZL w Lesznie - ogólnopolski zlot landkitingowy

Postautor: adrian13 » czwartek, 17 października 2013, 23:41

to ja dodam cos od siebie

z tego co slyszalem tu w angli, ze przez nierozwage uzytokwnikow spotow gdy dochodzilo do wypadkow miasto w w tym rejonoie w trosce o innych uzytkownikow parkow, plazy itp. wydawalo calkowity zakaz jazdy czy na wozku czy na desce.

w wiekszosci parkow jest to zabronione, doszlo do tego ze teraz tylko na nielicznych plazach czy w parkach mozna uprawiac kite landbording legalnie.

na niektorych plazach dzialaja kluby i zeby jezdzic na desce musisz miec ubezpieczenie, nalezec do klubu i bez kasku ci nie pozwola jezdzic bo wiedza ze moga stracic licencje na uzytkowanie danego miejsca.

do tego caly spot poodczas uzytkowania musi byc calkowicie oznaczony.

Awatar użytkownika
asesino
Ogarnięty kiter
Posty: 1375
Rejestracja: wtorek, 18 grudnia 2007, 03:28
Tel.: 000 000 000
Lokalizacja: WROCŁAW, KARSKO,BERLIN
Kontaktowanie:

Re: VII NZL w Lesznie - ogólnopolski zlot landkitingowy

Postautor: asesino » piątek, 18 października 2013, 00:09

Zippo, gdy to przeczytam to Ci odpiszę. :doh:
(mowa o tym jak byś Asesino miał takie podejście będąc na zlocie i sypał tego typu tektem)
Muahhaha to pierwszy zlot na którym nie byłem od ładnych paru lat. I (sic!) sypałem tego typu tekstem.

Kask zakładam kiedy uważam to za słuszne, a nie kiedy ktoś mi każe. Biere latawiec, ściągam buty i skaczę. :fuckyea:

Zippo, prawisz bardzo słusznie, choć rozwlekle. Do zobaczenia na którymś ze zlotów!

Awatar użytkownika
Qba
Kiter
Posty: 596
Rejestracja: czwartek, 10 lipca 2008, 08:36
kite: HQ Montana VI 12.5, Beamer V 5
decha: GNU GT
buggy: SkyLYNX
Lokalizacja: Dębno
Kontaktowanie:

Re: VII NZL w Lesznie - ogólnopolski zlot landkitingowy

Postautor: Qba » piątek, 18 października 2013, 00:55

Kilka fot ode mnie, (uchwycony także dupastyle) https://picasaweb.google.com/114700762884336446035/NZLLeszno2013

Awatar użytkownika
s!wy
Kiter
Posty: 778
Rejestracja: środa, 12 września 2007, 23:16
Tel.: 000 000 000
Lokalizacja: Bełchatów
Kontaktowanie:

Re: VII NZL w Lesznie - ogólnopolski zlot landkitingowy

Postautor: s!wy » piątek, 18 października 2013, 08:18

Właśnie o takie konstruktywne wypowiedzi mi chodziło.
Nie odebrałem twojej wypowiedzi jako jakis atak w stronę organizatorów tylko pomysł na przyszłość.
Po przeczytaniu twoich wypowiedzi nasuwa mi sie pomysł, żeby na następnych zlotach wyznaczyć strefę nauki gdzieś na uboczu bądź dalej od ludzi którym ewentualnie można by było zrobić kuku :)
Co do ganiania po spocie i sprawdzania czy wszyscy maja podpisany regulamin (który notabene zobowiązywał do posiadania ubezpieczenia) to robiliśmy to i to nie raz :)
Nie wszystkich da rade ogarnąć na tak dużym spocie i zawsze liczymy na to ze jednak ludzie mają troche oleju w głowie i zadbają o swoje i innych bezpieczeństwo.
Dzięki za pares świeżych słów :)
Co do opieki medycznej to z tego co wiem pogotowie było poinformowane o takiej imprezie i całe dwa dni byli na nasłuchu.
Pozdro

Awatar użytkownika
KrisIs
Kiter
Posty: 583
Rejestracja: środa, 20 października 2010, 17:48
kite: Charger,Phantom, TS
decha: Custom Psycho, NHP666, Session
buggy: custom freestyle
Tel.: 000 000 000
Lokalizacja: Jelenia Góra
Kontaktowanie:

Re: VII NZL w Lesznie - ogólnopolski zlot landkitingowy

Postautor: KrisIs » piątek, 18 października 2013, 09:11

Obrazek
Kozak bez kasku i asekuracji. :D

Awatar użytkownika
Enozo
Ekspert Landkiting.pl
Posty: 5191
Rejestracja: wtorek, 3 października 2006, 00:00
Tel.: 504010296
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Re: VII NZL w Lesznie - ogólnopolski zlot landkitingowy

Postautor: Enozo » piątek, 18 października 2013, 10:10

KrisIs pisze:Obrazek
Kozak bez kasku i asekuracji. :D
Bezpośrednio nad ogrodzeniem. Nie wiem jakim cudem te wiotkie gałązki utrzymały Potera
Obrazek


Wróć do „Ogólne ląd”